** Problem wyboru sekretarki
Wyobraź sobie, że kierujesz wielkim przedsiębiorstwem i szukasz sekretarki. Jest to łakoma i dobrze płatna posada, więc kandydatek pewno będzie mnóstwo. Twoje służby personalne ogłosiły zatem konkurs. Oto jego warunki: kandydatki będą przechodzić przed tobą kolejno; będziesz wiedzieć ile ich się zgłosiło, ale rozmawiać możesz tylko z jedną za każdym razem. W pewnym momencie musisz powiedzieć: TA! Wówczas wszystkie pozostałe jeszcze kandydatki – oraz te, z którymi już rozmawiałeś – odpadną, wybór będzie dokonany i będzie to wybór definitywny.
Jak postąpić, by zmaksymalizować szanse na wybór rzeczywiście najlepszej (w sensie przyjętych przez ciebie kryteriów; obojętne, jakie one są) kandydatki?
Odpowiedź – wymagająca dość trudnych obliczeń z dziedziny prawdopodobieństwa – jest zachwycająco niespodziewana.
Optymalna strategia przy N startujących w konkursie jest bowiem następująca: należy porozmawiać z N/e kandydatkami (gdzie e = 2,71828… jest znaną w matematyce podstawą logarytmów naturalnych; w procentach będzie to ok. 36,79% ogólnej liczby startujących), zapamiętać ich „jakość” w sensie przyjętych kryteriów, ale żadnej nie przyjąć. Następnie kontynuować konkurs, ale teraz przyjąć natychmiast pierwszą kandydatkę, która okaże się lepsza od dotychczas poznanych.
Rozwiązanie to – całkiem ścisłe i poprawne – można interpretować rozmaicie. Niektóre interpretacje są – hm… - niezupełnie moralne: do warunków tego zadania pasuje bowiem na przykład problem wyboru… partnera życiowego. Zakładając, że normalny człowiek może bliżej poznać (cokolwiek by to miało znaczyć…) około 1000 ewentualnych partnerów, oznaczałoby to, że pierwszych 368 należy „poznać dogłębnie” bez zamiaru zawierania związku, potem zaś wybrać tego, który okaże się „lepszy” od poprzedników...
There are no threads for this page.
Be the first to start a new thread.